-Reven, Reven, obudź się. Musisz już wstać. – Poczułam że
mama siada przy mnie na łóżku.
-Jeszcze troszkę, proszę… - Wyjęczałam.
-Reven ! Wstawaj ! Spóźnisz się do szkoły, jest już 7.05..
-Co ?!!. - Ocknęłam się momentalnie. – Czemu nie obudziłaś
mnie wcześniej ?!
-Córciu spokojnie, musiałam Cie jakoś obudzić, to był
najlepszy sposób. Przepraszam kochanie.
-Oj mamo ! Dobrze, dziękuję już wstaję. Tylko proszę nie
odsłaniaj żaluzji.
-Dobrze, co chcesz na śniadanie ?
-To co zwykle.
Tak, zaczął się kolejny nudny dzień w moim iście zwyczajnym
życiu. Dziwne że tak to przedstawiam, bo oto zaczęłam chodzić do liceum,
jeszcze to do mnie chyba nie dociera. Więc jak co rano mam a przychodzi i mnie
budzi. Muszę się szybko ogarnąć, lecę do łazienki biorę szybki prysznic. Czeszę
włosy, maluję oczy ciemnym cieniem, chowam tusz do torby, idę powoli do pokoju,
otwieram szafę. Wybieram czarną przewiewną bluzkę, szybko łapie moje czarne
rurki i do tego moje ukochane czarne trampki. Ubieram się, z chodzę na
śniadanie(mam pyszne tosty z nutellą). Jem. Idę przywitać się z tatą. Chwile
dokuczam koszmarowi ! Tak, mam niestety młodszego o 3 lata brata Jacka. Wrr jak
ja go nie cierpię. No ale cóż. Sama sobie go nie wybrałam, ale jak by go nie
było to nie miałabym co robić. Jest, już 7.25(Bo wstaję o 6.05), idę po Lunę.
-Luna, szykuj się na nudny pierwszy dzień liceum ..
-Reven, Reven, Reven, ty to wiesz jak mnie pocieszyć !
-Jasne, bo niby od czego ma się przyjaciół ??!- Mówię z
przekąsem. .
-Rev, lubię cię , ale ogarnij dupę złotko !. – Jak zwykle
Luu ma rację , dramatyzuję.
-Ja jeszcze nie chce umierać !-Palnęłam, na szybko-Dobra już
możemy iść, opanowałam się.
-Reven, czy dziś też planujesz oglądać filmy, czy dla odmiany
gdzieś pójdziemy. – Spytała po drodze Luu, znając odpowiedź doskonale.
-Luna, ja lubię siedzieć w domu !-Przyjaciółka popatrzyła na
mnie z przekąsem. To co teraz mówię u Luny nie przejdzie, gdyż ona wie że
najlepiej to czuję się w opuszczonym dworze kilka przecznic dalej, nigdy nie
chce tam ze mną iść bo się boji. Ja fanatyczka filmów z wampirami, wilkołakami,
i tego typu postaciami, początkująca Gotka, która chce znaleźć, własnego
wampira. Ja potrzebuję związku w który mogę się wgryźć ! – Wyjęczałam kwestię z
ulubionej książki.
-Jasne.- I zakończyłyśmy temat.
Doszłyśmy, widziałam na parkingu różnych ludzi. Niektórzy
spoglądali na mnie podejrzliwie. Na pierwszy rzut oka wiedziałam, że ten rok
będzie owocował w zabawę ,, Zgadnij kto tu jest dziwny’’.- No cóż, jakoś to
przetrwam – pomyślałam i dalej przyglądałam się ludziom. Kilka osób podeszło do
mnie, to byli starzy znajomi. W głębi serca ucieszyłam się że ich zobaczyłam. Nagle
zza krzaków wyskakuje Oskar, zlękłam się. Zaczęliśmy się śmiać , poznałam go z
Luną. Od razu zauważyłam jak się na siebie patrzą i doskonale wiem że są jak
dwie krople wody. Po dłuższej chwili rozeszliśmy się pod klasy, pech chciał, że
Luu poszła z Oskarem, ekipa zabrała się na fizykę i matematykę, a ja biedna i
nieszczęśliwa poszłam na historię. Na historię przyszło tylko kilka osób, no
dobra było nas około 20 osób, zachciało mi się pić więc poszłam do sklepiku.
Idąc po schodach , patrzyłam się na buty i wpadłam na kogoś. W pierwszej chwili
miałam rzucić ostrzegawcze spojrzenie, jak ten ktoś chodzi, ale gdy tylko
zauważyłam te oczy, zamurowało mnie.
-Widzę że jesteś tu nowa.- Chłopak uśmiechnął się.
-Noo, jaa , yym w sumie to tak. Spostrzegawczy jesteś. –
Uśmiechnęłam się zadziornie.
- Co masz teraz ? – Zapytał- Jego spojrzenie wydało się
takie przenikliwe..
-Historię, a ty ?
- Mhm, po co szłaś do sklepiku ? Może chcesz się napić – w ręce
trzymał dwa soki pomarańczowe.
-Nie zmieniaj tematu. W sumie to chciałam sok. Ile ? –
zaczęłam wyjmować drobne z portfela.
-Daj spokój- Chłopak delikatnie złapał mnie za rękę, obrócił
się i zaczęliśmy schodzić po schodach. Czułam się dziwnie.
- Długo masz zamiar trzymać mnie za rękę ? – Spytałam,
udając obojętną.
-Możliwe.- Staliśmy na samym środku przejścia, chłopak
musiał coś pomyśleć bo uśmiechnął się i puścił mnie.- Skoro ci to przeszkadza..
- No, nie .. ale ..
-Ale . Święte słowa. .. chciałem spy – uciął w połowie
zdania – Widzę że ktoś cię woła .
-Rev, jak dobrze cie widzieć , wiesz może ...Oj chyba
przeszkadzam – spojrzałam n chłopaka spode łba.
-W sumie to nie . DO zobaczenia na historii , rudzielcu .-
Skwitował chłopak, uśmiechnął się i odszedł.
-Oskar, ja cię kiedyś zabiję ! A propos Luu, to właśnie do
nas idzie.
__________________________________________________
Wiem, sorki za błędy i wgl ,ale dopiero się rozkręcam
Rev [*]
__________________________________________________
Wiem, sorki za błędy i wgl ,ale dopiero się rozkręcam
Rev [*]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz